Nie uciekać, gdy idzie gorzej

Ludzie generalnie, w tym również inwestorzy, często ulegają zbyt łatwo widocznym tendencjom. Tymczasem już wspominaliśmy, że to, co widać na pierwszy rzut oka nie zawsze jest podstawą podjęcia trafnej decyzji. Jeśli przed lub po zaczęciu inwestowania na giełdzie dostrzegamy, że dominują na niej spadki, nietrudno się zniechęcić. Zapada wówczas decyzja, aby opuścić giełdę i wrócić na nią, kiedy kursy się odbiją, a sytuacja rynkowa stanie się stabilna.

Rzeczywiście, takie rozumowanie jest racjonalne, jeśli gracz liczy na zysk w perspektywie krótszej – kilku lub kilkunastu miesięcy. Wówczas bessa to faktyczny problem. Są jednak tacy, którzy lokują w akcjach oszczędności.

Jeśli wybraliśmy ten drugi wariant, nie powinniśmy działać pochopnie. Istnieją zresztą analizy, które wyraźnie to pokazują. Eksperci obliczyli, że inwestując co miesiąc od marca 2000 do marca 2003 roku po 1000 złotych w akcje trzech najmocniejszych i trzech najsłabszych spółek z WIG20, suma oszczędności pomnożyła się o 75 procent. Zważmy, że przez ten rok na GPW panowała bessa. Rok po rozpoczęciu hossy inwestycja przyniosła tak duży zysk. Mamy nadzieję, że wszystko to zadziała na początkujących graczy inspirująco.

Zachęcamy także do szukania informacji o giełdzie w literaturze fachowej, na czołowych forach dyskusyjnych, a także w prasie. Do największych dzienników dołączane są dodatki poświęcone w całości zagadnieniom finansowym – również giełda znalazła tam swoje miejsce.

Komentowanie jest zamkniete.